Upadek boga
 Oceń wpis
   
Cisza. Wszechobecna, nieprzenikniona, bezwzględna. Tylko na granicy czucia delikatna wibracja - natrętna jak swędzenie, przywabiająca, budząca nieokreślony lęk. Przebija się coraz głośniejszym brzęczeniem przez watę ciszy, wypełnia przestrzeń uczuciem kłującego odrętwienia. Rozwarstwia się i ubogaca, potrząsając z niecierpliwością ociężałym tobołem umysłu. Wzbiera falami, przywraca zmysły, wypełnia głowę rykiem. Wraz z dźwiękiem powraca pamięć a z nią ból i strach przed tym, co czeka za szczelnie zatrzaśniętymi grodziami powiek. Ocalony z pułapki ciszy, by wpaść po uszy w grząskie bagno lęku. Tak, to moje codzienne życie - los pępka wszechsieci, mrocznego węzłowiska tętniącego elektronową krwią uśpionego olbrzyma. Z bitu powstałeś, w bit się obrócisz. Amen.

Jednak żyję. Taran eksplodującego powietrza odrzucił mnie, ogłuszonego, chowając za pancernym ciałem szafy z backupami. Litościwa pięść wybuchu pozbawiła czucia, zanim pakiety uchodzące ze świstem z porozrywanych strumieni zdarły ze ścian tynk, pokrywając serwerownię grubą warstwą białego pyłu. Rozryczana paszcza alarmu przeciwpożarowego boleśnie rani uszy, pył wysusza krtań, nerwowo mruga świetlenie awaryjne. Krzywię się z bólu miażdżąc pięścią czerwony grzyb wyłącznika. Cisza... Do diabła, jakim cudem dałem się tak zaskoczyć?

Jedyny ocalały ekran rzuca zielonkawą poświatę na industrialne gruzowisko mojej samotni. Spękane od żaru dyski krwawią klastrami, broczą szybko wysychającymi strumyczkami wrażliwych danych, na pohybel GIODO. Miarowo tykają zegary oblazłych kopciem procesorów. Pęka szkliwo na zaciśniętych w bezsilnej wściekłości zębach. Szczerbaty uśmiech klawiatury wyszczerza się szyderczo, połyskując migotliwym ognikiem wciśniętego capslock'a. Na gruzach świata stoję, wyjąc jak Fenrir do księżyca mojej klęski. Lecz kiedyś nadejdzie mój Ragnarok, dzień mojej zemsty, a zanim to nastąpi, zdążę jeszcze odgryźć dłoń śmiałka, autora mej sromoty.

Czas, cięty w nanosekundy ostrzem kwarcowego noża, umyka chyłkiem pod ścianami. Horacjusz Hwast, niemy obserwator dyskretnej natury wszelkich zdarzeń, zaskoczony z opuszczonymi spodniami nad zdjęciem sterczących sutków Dody. Tak, ogrom mojej klęski zaiste mrozi powietrze.

Kto się ośmielił wytrzeć zabłocone kalosze o miękki pled mego ukrycia? Zwinne robaki palców skoczyły ku klawiaturze, lubieżnie musnęły grzbiet upapranej czekoladą myszy, z zapamiętaniem zaczęły węszyć w plątaninie porozrzucanych plików. Logfile, bezstronny świadek zdarzeń minionej nocy wystaje spod szczątków rozsypanego basha. Oto mój list gończy, moje ocalenie, bicz chłostający grzbiet mego pogromcy. Szybko, zanim ostatni ups przestanie tłoczyć życie w dogorywający sprzęt... WTF!!!! Jedno tylko słowo:

LOLZOR

Krzyczę, krzykiem strasznym, wrzaskiem rozrywającym powłokę rzeczywistości...

- Horacjusz, do k...y nędzy, ja kiedyś przez ciebie dostanę zawału... Znów śniło ci się łącze niemodalne?
- O w mordę, to tylko sen... Muszę przestać palić to świństwo...
- Ostatnio często ci się to zdarza. Mówiłam ci, weź w końcu urlop.
- Dobrze już, dobrze, śpij.

Niech zaśnie, nie będzie zrzędzić kiedy wstanę i wymknę się z laptopem do kibla. Zwykle męczą mnie sny o audytach i płonącej serwerowni. Ten sen był inny. Znam go dobrze, jak starego wroga. To sen wczesnego ostrzegania. Sam dawno temu zaprogramowałem go i wgrałem w moją podświadomość. To sen o nim. Czas zacząć przygotowania. Będę na ciebie czekał, Chakier, a kiedy przyjdziesz, zobaczymy kto będzie śmiał się ostatni...
Komentarze (17)
Najnowsze wpisy
2008-01-23 00:09 Upadek boga
Najnowsze komentarze
2010-01-25 19:49
jeetkune:
Upadek boga
ha, teraz będę miał dwa razy więcej czytania ;D ja też zamierzam zrobić coś podobnego, ale[...]
2008-01-26 12:29
Hwast:
Upadek boga
Z tego co piszę, ksywka ta została zainspirowana prozą Chakiera i w pełnym brzmieniu ma formę[...]
2008-01-26 01:21
Hwast od 2002r.:
Upadek boga
Ksywka twa drogi hwascie2 mogła by być bardziej oryginalna. Z tego co piszesz wynika że hwast[...]
Archiwum
Rok 2008